Zanosiło się na bryndzę. Było – w miarę nieźle. 42 wystawców, około 5 tys. gości. Czwarte już Targi Pojazdów Terenowych i Turystycznych Mobilexpo przejdą do historii jako impreza zawieszona pomiędzy kryzysem a... nieśmiałymi nadziejami na to, że zły czas odchodzi w przeszłość.
–Miałem chwile zwątpienia – zwierzał się nam Mieczysław Trojan, dyrektor krakowskich targów. - Zbliżał się termin imprezy, a wystawcy nie za bardzo kwapili się ze zgłoszeniami. Na szczęście finał można uznać za dość pomyślny.

Rzeczywiście - halę Chemobudowy wypełniły pojazdy przywiezione przez czołówkę polskich dealerów oraz – w liczbie nawet większej niż przed rokiem – stoiska z akcesoriami. W ciągu dwóch wystawowych dni pod kasami niezmiennie utrzymywał się ogonek chętnych, chcących obejrzeć nowości z caravaningowego świata.
Równie atrakcyjna była wizyta w sąsiednim namiocie i jego otoczeniu. Liczne terenówki i akcesoria do nich, a także popisy możliwości aut na sztucznych przeszkodach – przyciągały wzrok.
Milka lubi wypić
Na targach byli też, jak zwykle, caravaningowcy. Prawie 90 załóg. Pełno ich było w wystawowej hali, a już obszerny teren parkingu w całości zdominowany był przez biesiadujących turystów. W przeważającej liczbie – ze Śląska i CamperTeamu.
- Jak zwykle – podkreśla dyrektor Trojan - chętnie i z uśmiechem zapraszali wszystkich chętnych do zwiedzania swych pojazdów. Każdy z odwiedzających targi gości mógł więc naocznie się przekonać, że to sympatyczni ludzie, a caravaning to nie tylko auta luksusowe, ale i takie, które mogą okazać się dostępne dla wielu.
Wśród licznych pojazdów caravaningowej braci spotkaliśmy takie, które dobrze znane są naszym Czytelnikom. Na przykład - słynną Milkę (czyli ukamperowiony autobus marki Renault), której narodzinom asystowaliśmy, opisując w marcu 2010r. przedsięwzięcie początkującego caravaningowca, Arkadiusza Przybysza. Teraz, w eleganckim wnętrzu właściciel przyjmował wycieczki ciekawskich. Jak nas zapewnił – z Milki jest zadowolony. Jedyne, co spędza mu sen z oczu – to... jej wilczy apetyt. Sprawia to, że chwilowo do projektów dalszych wypraw popularny już w środowisku Świstak podchodzi z pewną dozą ostrożności
Nówka z demobilu
Z ciekawych pojazdów – odnotować trzeba volvo w doskonałym stanie – wydobyte z... magazynów szwedzkich sił zbrojnych przez Jacka Steca z Opola. Po pewnej modyfikacji wnętrza (i usunięciu z dachu stanowiska strzeleckiego), wyszedł z tego zgrabny terenowy kamperek. Wzrok przyciągał też zabytkowy ford Przemysława Józefackiego. Dość hmmm... szczególne zdobienia po poprzednim właścicielu (oraz stylowy portret obecnego - w pikielhaubie) pozostaną z pewnością w pamięci każdego.
Janusz Czerwiński