Parę słów na dzień dobry
Zmarł Medard Formela. Któż go nie znał! Barwna postać, krwista, czasem – jak to mówią: kontrowersyjna. Nigdy nie cenił tzw. caravaningu stacjonarnego, miał duszę włóczęgi. Zmarł w Afryce, gdzie zagnało go nieustanne pragnienie odkrywania nowych dróg, niebanalnych dla caravaningowca. Stał się kolejną wśród podróżników ofiarą kontynentu innego niż reszta świata. Jadąc tam – zwłaszcza w głąb kontynentu i zwłaszcza samotnie - trzeba wiedzieć, że przekracza się cienką linię. Afryka jest piękna i fascynująca, ale niebezpieczna.
W tym numerze „PC”, tragicznym zbiegiem okoliczności, publikujemy ostatni reportaż Medarda i wspomnienie o Nim.
Koniec szkolnych wakacji w caravaningowej branży kojarzy się ze... spotkaniem na szczycie. Szczytem tym od wielu lat jest Caravan Salon w Düsseldorfie. Targi, będące mekką wyznawców niezależnego, turystycznego trybu życia – oraz tych wszystkich, którzy żyją z zaspokajania tych potrzeb. Rzecz jasna, w Düsseldorfie znajdzie się silna ekipa „PC”. Zanim jednak plon tego wyjazdu pojawi się na łamach naszego pisma – już teraz prezentujemy wiele ciekawych produktów i rozwiązań szykowanych na tę imprezę przez czołowych producentów. Z płynących stamtąd wieści emanuje optymizm: jest dobrze, ma być lepiej.
Boom się rodzi? Praca wre! Jak okiem sięgnąć, powstają kampery! Przyzwyczajeni do zerkania w stronę Niewiadowa, skąd zwykle oczekujemy ewentualnych caravaningowych nowości z Polski rodem – aniśmy się spostrzegli, jak dokoła wykwitły firmy i firemki, które z energią przystąpiły do dzieła. Przybywa producentów, rośnie standard aut. To nasz krajowy dowód na ożywienie caravaningowego rynku.
A co u sąsiadów? Delegacja „PC” wybrała się latem poza zachodnią granicę. Pisaliśmy już o planach ekspansji na nasz rynek firmy Phoenix. Tym razem zajrzeliśmy wprost do feniksowego gniazda. Podglądaliśmy tam proces produkcji kamperów - tyleż wielkich, co luksusowych. Wróciliśmy pod wrażeniem organizacji pracy, która niewielkiej załodze pozwala - nieśpiesznie i na luzie - co dwa dni wypuszczać w świat kolejnego olbrzyma.
Czy uwierzycie?! Mamy już 5 lat! Jubileusz może na pierwszy rzut oka skromny – ale pamiętać trzeba, że „Polski Caravaning” przebył w tym czasie długą i – bywało - ciernistą drogę. Niełatwy jest bowiem los pioniera na prasowym caravaningowym rynku. Tak, byliśmy tu pierwsi, chociaż piszący te słowa tych czasów w redakcji nie pamięta. Pionierskie czasy pamiętają Sebastian Klauz i Dariusz Wołodźko, czyli ci, którzy stworzyli nasze polskie, caravaningowe pismo.
Wszystkim Przyjaciołom redakcji, którzy nadesłali życzenia z okazji naszego święta a także tym, którzy i bez tego dobrze nam życzą – serdecznie dziękujemy!
Janusz Czerwiński