Mowa o OUT OF BOUNDS FESTIVAL (10-19 czerwiec 2011). W ramach imprezy odbyły się już (9-12 czerwca) organizowane przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI) zawody Pucharu Świata w Downhill'u (DH) i 4Cross'ie (4X). Do rywalizacji przystąpiło 272 zawodników.
Out of Bounds Festival jest jednym z najbardziej popularnych festiwali rowerowych w Europie, odbywającym się corocznie w Bikepark Leogang. O kultowym dla fanatyków grawitacyjnej odmiany kolarstwa bikepark’u, objętym patronatem legendarnej marki KONA wie każdy, kogo interesuje adrenalina podczas agresywnej jazdy. Oczywiście okolica Leogang i Saalfelden, a także dolina Saalbach-Hinterglemm jest wymarzonym miejscem dla miłośników spokojniejszej odmiany kolarstwa górskiego i dosłownie każdy tu znajdzie dla siebie odpowiednie warunki w oszałamiającej panoramie Wysokich Taurów.
Podczas Pucharu Świata w Downhill'u (DH) i 4Cross'ie (4X) pogoda nie rozpieszczała nikogo. Zachmurzone niebo, nasilające się strumienie deszczu i szybko tworzące się błoto na torze do fourcrossu – wszystko to sprawiło, że większość zawodników pokonała trasę dość asekuracyjnie i z dużym marginesem bezpieczeństwa. Emocji jednak nie zabrakło. Po czwartkowych i piątkowych treningach oraz kwalifikacjach do 4x, w sobotę zawodnicy zabrali się ostro do roboty. W planie były kwalifikacje do niedzielnych finałów w downhillu oraz finały w fourcrossie. O ile pogoda dla zjazdowców okazała się łaskawa i wszystkie przejazdy odbyły się na w miarę suchej nawierzchni, to tuż przed finałem 4x chmury deszczowe zaczęły pracować z pełną mocą.
Kwalifikacje do DH przebiegały w miarę spokojnie, po suchej nawierzchni, bez spektakularnych kraks i nadmiernych prędkości. Trasa wytyczona została podobnie jak w poprzednich latach, po torze Speedster, gdzie początek to flow powyżej granicy lasu z hopkami, ciasnymi zakrętami i fragmentami ostrych zjazdów po kamieniach, po czym zawodnicy wpadają do lasu, pędząc po dywanie z korzeni przetykanym różnej wielkości głazami. Ciasne zakręty i strome sekcje wyprowadzają pod mostkiem na kolejny flow, ciągnący się wzdłuż nartostrady, usiany hopkami, gdzie można popuścić wodze fantazji i błysnąć przed reporterskimi fleszami. Dalej trasa odbija z powrotem do lasu i wiedzie tuż pod kolejką gondolową wożącą bikerów na szczyt Asitz. Kwalifikacje odbyły się bez większych niespodzianek, faworyci nie zawiedli, plasując się na czołowych pozycjach. Do kwalifikacji przystąpiło 272 riderów. Najlepszy czas miał Greg Minnar (Santa Cruz Syndicate), zaraz za nim uplasowali się Aaron Gwin (Trek World Racing) i Gee Atherton (Commencal). Wysokie pozycje zajęli również Sam Hill (Monster Energy/Specialized/Mad Catz), Steve Peat (Santa Cruz Syndicate) i powracający w dobrym stylu z kontuzji Fabien Barel (Mondraker Factory Team). Polaków startowało zaledwie dwóch i nie osiągnęli powalających czasów. Marcin Tarkowski zajął miejsce nr 182, a Aram Raoof nr 225.
Sobotnie finały w fourcrossie zgromadziły całkiem pokaźną liczbę widzów, zważywszy na cieknące non stop chmury i błoto na całej arenie. Nie zniechęciło to jednak kibiców, którzy głośnym dopingiem, używając do tego wszelkich możliwych źródeł dźwięku – łącznie z obręczami i kierownicami rowerowymi, zachęcali swoich faworytów do ostrej rywalizacji. A ci po raz kolejny pokazali, że niestraszne im warunki zewnętrzne i dawali z siebie wiele, aczkolwiek dało się wyczuć asekurację i w miarę ostrożną jazdę jak na tę dyscyplinę sportu. Emocje rosły jednak im bliżej było rund finałowych. Nie obyło się bez spektakularnych upadków, zajeżdżania drogi, a nawet przepychanek i wzajemnych pretensji po wywrotkach. Z rundy na rundę jasne okazywało się, że faworyci nie odpuszczą i będą walczyć o najwyższe miejsca na podium. Jared Graves, Australijczyk który w ubiegłych zawodach w szkockim Fort Wiliam minął się z finałem, pewnie szedł od pierwszej rundy, zajmując pierwsze miejsca, by ostatecznie wygrać całą rywalizację. W 1/8 finału wyeliminował m.in. polskiego mistrza 4x Piotra Paradowskiego, który zajął trzecie miejsce i tym samym pożegnał się z dalszą rywalizacją. Do półfinałów, w pierwszej czwórce zakwalifikowali się jeszcze David Graf (SUI), Romain Saladini (FRA) i Roger Rinderknecht (SUI). Druga czwórka została opanowana przez Czechów w osobach Michała Prokopa, Tomasa Slavika i Lukasa Machury, a towarzyszył im Anglik Wiliam Evans. Po widowiskowych finałowych przejazdach, obfitujących w ucieczki, dynamiczne zmiany miejsc i pogonie, ostatecznie na najwyższym podium stanął Jared Graves, którego forma nie budziła w Leogang żadnych wątpliwości, drugi był David Graf, a Czesi zajęli kolejno trzecie – Tomas Slavik i czwarte miejsce – Michal Prokop. W małym finale zwyciężył Roger Rinderknecht. Z Polaków jedynie wspomniany powyżej Piotr Paradowski przeszedł do 1/8 finału, ustępując miejsca J. Garvesowi i P. Seydoux i zajmując trzecie miejsce w czwórce, a ostatecznie 23 miejsce w całej imprezie. Pozostali startujący Polacy – Robert Kulesza i Maciej Chmiel – nie wyszli niestety z 1/16 finałowej rudny i zajęli kolejno 43 i 48 miejsca. Wśród kobiet najlepsza okazała się Czeszka Romana Labounkova, druga była Amerykanka Melissa Buhl, a trzecia pochodząca z Holandii Anneke Beerten. W finale na czwartym miejscu znalazła się jeszcze Lucia Oetjen ze Szwajcarii, a mały finał wygrała Celine Gros z Francji.
W niedzielę finały w DH zgromadziły pokaźną liczbę widzów wypełniających całkiem szczelnie najlepsze odcinki wzdłuż całej trasy przejazdów. Pogoda okazała się bardziej łaskawa niż w sobotę, zza kłębiastych chmur przebijało się słońce, które miejscami wysuszyło błoto powstałe wskutek wcześniejszych opadów, tworząc grubą skorupę. Rywalizacja o najwyższe miejsce na podium odbywała się pomiędzy leaderami Pucharu Świata, którzy wyrywali sobie cenne ułamki sekund pewnie pokonując niebezpieczne odcinki trasy po stromych leśnych zboczach Asitz, lawirując płynnie pomiędzy korzeniami i kamieniami. Wynik zawodów został de facto ustalony już po trzech pierwszych przejazdach, a podium zostało opanowane przez zwycięzców kwalifikacji, tyle że z niewielką zmianą kolejności. Na początku ostro ruszył Greg Minnar (Republika Południowej Afryki), który osiągnął czas 3:49,902m, jednak został błyskawicznie zepchnięty na drugie miejsce przez Aaron’a Gwin (USA) z rewelacyjnym czasem 3:44,181 m. Zaraz potem pomiędzy nich wepchnął się Gee Atherton (Wielka Brytania), który przejechał trasę w 3:46,294 m. Dalej toczyła się zacięta walka o podium i punkty w rankingu Pucharu Świata, jednak nikt nie zdołał zepchnąć z podium pierwszej trójki. Wśród 20 startujących w finale kobiet miejsca na podium zostały podzielone pomiędzy Floriane Pugin (Francja) z czasem 4:29,427 m, Rachel Atherton (Wielka Brytania) – czas 4:32,010 m i Tracy Moseley z czasem 4:32,119.
Pucharowi Świata w Downhill'u (DH) i 4Cross'ie (4X), organizowanemu przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI) towarzyszyły imprezy targowe i pokazy sprzętu dla riderów lubujących się w agresywnej jeździe po górach. Trzeba też wiedzieć, że większość riderów, a na pewno wszystkie teamy poruszają się na tego typu imprezy pojazdami słynącymi z niemałej użyteczności (furgonetki, pojazdy typu van, kamper). Większość z nich pełni na czas zawodów funkcje serwisowe dla sprzętu, targowe i nierzadko sypialne (np. kampery).
Nie brakowało przyciągających wzrok standów, rozbudowanych o namioty z kamperów. Wzrok przykuwało też stoisko wyraźnie dedykowanej podróży dla żądnych aktywnego wypoczynku. To pojazd teamu dziennikarzy, których podróż sponsorują firmy:
VARTA, PHILIPS, GOLDSCHMITT.
Można powiedzieć, że w Leogang mieliśmy do czynienia z premierą i to podwójną! VW Amarok – dopiero co debiutujący model ze stajni niemieckiego producenta + najnowsza zabudowa z logiem TISCHER to rozwiązanie dedykowane miłośnikom agresywnej jazdy w terenie (VW) i komfortu typowego dla pojazdu turystycznego (TISCHER).
Ten swoisty duet (VW Amarok i zabudowa TISCHER) gwarantuje pełną niezależność – na czas dłuższego postoju zabudowa spoczywa na nogach. A że sponsorem wyprawy są producenci optymalnych rozwiązań dla każdego pojazdu, oczywiście także dla miłośników caravaningu, więc nie mogło zabraknąć wśród sponsorów letniej wyprawy dziennikarzy PC.
Rafał Dobrowolski i Radosław Kawalec