
Test przyczepy Niewiadów Freedom
Sierpień upłynął nam pod znakiem caravaningowych wypadów. Podróżowaliśmy najnowszą przyczepą Niewiadowa, ciągnąc ją na przemian Skodą Superb II (nasz test – w poprzednim numerze „PC”, z września) oraz Oplem Astra II Classic Kombi. Jak wypadła młoda Polka?
Freedom to nowa propozycja Niewiadowa, która wejdzie do regularnej sprzedaży w sezonie 2010. Jest przeznaczona dla 3 osób. Niewielka, zaprojektowana według panujących obecnie trendów, może stanowić ciekawą ofertę nie tylko dla początkujących caravaningowców. Czy czeka nas renesans polskich „niewiadówek”? Cóż – czas pokaże.
Dookoła Polski
Nasz test trwał półtora miesiąca. Przejechaliśmy w tym czasie całe Pomorze - od Krynicy Morskiej aż po Świnoujście. Byliśmy również na Pojezierzu Drawsko--Pomorskim, Kaszubach oraz Kociewiu. Bardzo ważny był pobyt w Miłkowie koło Karpacza, gdzie mieliśmy okazję wypróbować przyczepę na drogach karkonoskich. I wreszcie wyprawa na Mazury, gdzie Freedom spotkała się z ogromnym zainteresowaniem niemieckich turystów. Można się było tego spodziewać – jej wygląd zewnętrzny przyciąga uwagę. Design można śmiało porównywać z przyczepami wielu renomowanych marek, również niemieckich. Dlatego za wygląd zdobywała uznanie.

Stateczna pani
Ze Skodą Superb, pojazdem uznanym przez opiniotwórczy brytyjski Caravan Club za najlepszy model auta przeznaczonego do turystyki caravaningowej, zrobiliśmy około 2 tysięcy km. Znając tę wyśmienitą reputację Czecha, mogliśmy właściwie ocenić poziom Polki. Przy „granicznej” prędkości 100 km/h zdarzało się, że przyczepa nieco „myszkowała”. Przyczepy jednak z zasady nie są przeznaczone do rozwijania wysokich prędkości, tak więc należy stwierdzić, że nasza Polka prowadziła się dobrze i prawidłowo, jak na dobrej jakości przyczepę przystało. Także w ciężkim, górskim terenie, gdzie na krętych i stromych szosach posłusznie i z wdziękiem podążała za swoim – niemieckim tym razem - przewodnikiem. Dyszel marki Alko można jako opcję dodatkową zainstalować ze stabilizatorem AKS. My testowaliśmy Freedom bez tego, co tym bardziej udowadnia, że model w drodze jest stateczny – skoro nie pojawiły się tu żadne problemy. Nawet na trasach górskich, gdzie pokonywaliśmy zjazdy, podjazdy oraz serpentyny. Podczas postoju wykorzystywaliśmy oczywiście klasyczne podpory stabilizujące na korbę. Działały bez zarzutu.
Sypialnia w sam raz
Po złożeniu dwóch przeciwległych kanap i stołu mamy do dyspozycji łóżko o wymiarach nieco ponad 2 m długości i 1,20 m szerokości. Z powodzeniem zmieszczą się tam dwie osoby. Poza tym, trzecia, niższa wzrostem, spokojnie prześpi się na półgórnym, łóżku – tej samej długości, lecz o połowę węższym. Nie ma tu zatem wielkich luksusów, ale jednocześnie trudno narzekać na brak dostatecznych wygód.

Po rozłożeniu dwóch kanap i schowaniu stołu mamy obszerne i wygodne łóżko. Tuż obok znajduje się „stałe”, lecz węższe łoże.
Oswajanie przestrzeni
Z tak dużą liczbą różnorodnych schowków i szafek znajdziemy miejsce na każdy szpargał. Wyjątkowo w przyczepie znalazło się także miejsce na dużą szafę, co raczej nie jest standardem w przyczepach tej wielkości. Z kolei pod łóżkami, obok zainstalowanego tam bojlera, znajduje się dużo miejsca na bagaż. Nawet przy najbardziej aktywnym użytkowaniu wnętrza przyczepy trudno zrobić w niej bałagan. Dotyczy to całej części mieszkalnej. Stół starcza dla trzech osób. W kuchni miejsca jest dość, a dwupalnikowa kuchenka oraz jedna komora zlewu w zupełności wystarczały. Niczego nie można zarzucić łazience. Pojemne szafki pod umywalką, toaleta kasetowa Thetford są umiejscowione tak, że podczas wieczornych oraz porannych toalet nie jest nam ciasno. Wielkość łazienki również nie odbiega tu od standardów.

Rolety i rozszczelniane okna sprawiały, że klimatyzacja nie musiała pracować non stop.
Światło, dźwięk i powietrze
Freedom jest dobrze wygłuszona. Doświadczyliśmy tego szczególnie podczas naszego pobytu z przyczepą na Western Piknik Country. Gdy szliśmy spać na festiwalowy kemping, nakarmiwszy do syta uszy muzyką, ściany dobrze tłumiły dźwięki wciąż trwającej imprezy i dobiegał nas jedynie cichy pogłos. Do konstrukcji przyczepy Freedom wykorzystano płytę warstwową o grubości 3 cm. To ściana typu sandwich, która składa się z drewnianego szkieletu, materiału izolacyjnego (styropian) oraz laminatu. A więc – jako się rzekło – konstrukcja nie tylko dobrze tłumi dźwięki z zewnątrz, lecz ma też dobre parametry termiczne. Nawet przy sierpniowych upałach i długim postoju na słońcu i w kurzu nie było nam duszno. Rozszczelniane okna oraz moskitiery robiły swoje. Sprawdziła się również klimatyzacja. Oświetlenie wnętrza przyczepy jest na tyle bogate, że światło dociera dosłownie wszędzie. Zastosowano żarówki halogenowe, jednak producent poinformował nas, że będą one zastąpione w przyszłości oświetleniem LED. Zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Oprawy są nowoczesne i estetyczne a przede wszystkim praktyczne. Swoją funkcję spełniały również światła zewnętrzne, przez co przyczepa jest dobrze widoczna na drodze. Światła stopu uzupełnia trzecia, dodatkowa lampa - dobrze komponująca się z kształtem przyczepy.

W łazience miejsca dość - być może nawet jest zbyt duża - bo kosztem części mieszkalnej. Niestety, prysznica brak.
Łatwo dostępny schowek, w którym umieszczony jest zbiornik z czystą wodą, pomieści również inne szpargały, po które nie sięgamy na co dzień.